Bardzo skuteczny sposób na (nie)udany urlop

Pogoda na urlop. W weekend deszczowa Dolina Białego, a potem cieknące strugami deszczu Krupówki i posezonowe wyprzedaże. Efekt: trochę zdjęć, zmęczone nogi i dobre wspomnienia. Mokre kurtki schodzą na drugi plan i stanowią zupełnie nieistotny szczegół.

Dziś zastanawiam się czy deszcz jest faktyczną przeszkodą w realizacji naszych urlopowo-weekendowych planów?

Aplikacja.

Zazwyczaj (choć właściwie to: zawsze) oczekujemy od pogody by była idealna. Czyli jaka? Aaaaa. To zależy kiedy!

Lato powinno być niezbyt upalne, ale oczywiście pogodne i słoneczne. 25°C jest super. Bez opadów; ale żeby nie było suszy, no bo jak to – przecież to anomalia… Najlepiej więc, żeby – jeśli już musi – padało w nocy. Jesienią, to żeby jak najwięcej świeciło słońce. Tylko bez przesady, bo jesteśmy już zmęczeni tym letnim skwarem. A te poranne przymrozki brrrr po co to komu?! Tylko kłopot z dobraniem garderoby, bo rano zimno, w południe gorąco… Masakra. Zima najlepiej niech będzie prawdziwa. Bajkowa. Biała, piękna, malownicza! Śnieg powinien spaść tydzień przed Bożym Narodzeniem. Koniecznie! Co to za Święta bez śniegu? I drogowcy powinni o tym wiedzieć! Przecież taki właśnie mamy klimat – od zawsze. Temperatury do -15 °C zdecydowanie wystarczą. W styczniu powinno być więcej słońca… po takim ponurym grudniu – wszyscy go przecież potrzebujemy! A tu akurat jest go jak na lekarstwo… Więc w marcu prężymy się jak koty do pierwszych ciepłych promieni. Tylko ostrożnie! Żeby śnieg zbyt szybko nie stopniał, bo zagrożenie powodziowe w polskich rzekach jest wysokie! No. I wreszcie wiosna. Tylko czemu od razu taka gorąca?… Albo deszczowa? Na wiosnę to pogoda powinna być:… no… jaka?

Planowanie.

Prawda jest taka, że ogromne oczekiwania jakie mamy wobec aury bez przerwy negatywnie wpływają na nasze życie i plany (a może nawet: życiowe plany?). Mimo to przed każdym wyjazdem ciągle z nadzieją spoglądamy w prognozy, a ewentualny brak słońca/ lub śniegu potrafi nam zepsuć nawet najbardziej wyczekane podróże. Niespełnione nadzieje pogodowe często prowadzą nas do rezygnacji lub zmiany zamiarów, a co za tym idzie do przygnębienia i frustracji. A przecież na pogodę nie mamy KOMPLETNIE żadnego wpływu!

Oczywiście, że himalaiści czekają w bazie całymi tygodniami na okno pogodowe, ale to ma miejsce na kilka tysięcy metrów n.p.m., a stawką jest bezpieczeństwo i życie! Nie dajmy się zwariować.

I żeby było jasne. Nie namawiam do wchodzenia na Rysy, czy choćby nawet na Tarnicę, ani do pontonowego spływu Popradem przy niepewnej pogodzie z trójką dzieci… Nie zachęcam też do korzystania z odkrytego basenu podczas gradobicia. A w długie zimowe wieczory, gdy mokre od śniegu rękawice schną na kaloryferze – zdecydowanie preferuję i polecam koc, zieloną herbatę i książkę.

Apeluję jedynie o rozwagę.

Optymalne rozwiązanie istnieje.

Statystyki mówią, że w Polsce dni pogodnych jest prawie cztery razy mniej niż pochmurnych. Są więc naprawdę spore szanse, że podczas zaplanowanego (bądź nie) urlopu przyjdzie zachmurzenie i spadnie deszcz… Bez sensu jest uparcie liczyć na to, że będzie inaczej. Lepiej zastanowić się nad ewentualnym alternatywnym rozwiązaniem.

W razie załamania pogody można przecież skorzystać z dodatkowej warstwy ubrań i ochrony przeciwdeszczowej. Wszak nie jesteśmy z cukru! Naprawdę. Nie mam wątpliwości, że warto! Świeżo napojona przyroda pachnie szalenie. Otaczająca nas przestrzeń przybiera zupełnie inne oblicze. „Inne” nie znaczy gorsze. „Inne” znaczy: warte poznania. Dodatkowo dzikie tłumy uzależnionych od pogody turystów na pewno zostaną w domach. Korzyści są oczywiste.

Nie bójmy się tego. Spływu Popradem w deszczu doświadczyliśmy już nie raz. 

Sposób.

Serdecznie polecam zastanowić się przed wyjazdem na wypoczynek, jaki jest cel naszych wojaży. Patrzenie w niebo, czy poznanie nowych miejsc? Marudzenie, czy swobodny relaks? Napięty plan i reżim, czy spędzenie dobrego czasu z bliskimi?

Odpowiedzi na te i podobne pytania i poznanie własnych oczekiwań zdecydowanie ułatwi nam podejmowanie świadomych decyzji. Wówczas to sposób nie tylko wypoczynku, ale i życia w ogóle nie będzie już nam narzucany przez okoliczności, czy stereotypy, ale stanie się w pełni autonomiczny i zgodny z naszymi.