Głowa do góry! – czyli jak zacząć podróżować?

podróże Czysta Frajda blog

Oglądasz programy podróżnicze? Marzysz o wyprawie na koniec świata i o zobaczeniu „wszystkiego” na własne oczy? Może czekasz, żeby ktoś Cię w końcu docenił i zrealizował z Tobą niezwykły ekspedycyjny projekt?!

A może obserwujesz na Instagramie szafiarki jeżdżące po całej Europie za hasztagi sponsorów i zastanawiasz się: w czym one są lepsze od Ciebie?

Cóż. To nie jest blog o rozwoju osobistym i dążeniu do spełniania marzeń. Ale posłuchaj co Ci mam do powiedzenia! 🙂

Lata 90-te XX wieku, całkiem mała miejscowość na południu Polski – co prawda kurort, ale w codziennym życiu mieszkańców niewiele to zmienia… Pewien chłopak bardzo chce podróżować. Warunki jednak są słabe, rodzina przeciętna. Z pieniędzmi bywa różnie. W telewizji nie ma setki kanałów – brak także tych o tematyce przyrodniczo-podróżniczej, a potrzebnych informacji szuka się w bibliotekach i księgarniach.

On jednak nie rezygnuje.

Europejskie Spotkania Młodych Taizé (www.taize.fr/pl)

Ruch integracji chrześcijańskiej (wiem, wiem; nie jesteś moherowym beretem – nikt z nas nie jest, serio). Działalność brata Rogera, założyciela Taizé, daje młodym ludziom okazję wzajemnego poznawania siebie i świata. Korzystając z niej ów chłopak wyrusza na swoją pierwszą zagraniczną wyprawę. Jest to rok 1991, cel: Budapeszt. Tygodniowy pobyt w okresie Sylwestrowym (Ty pewnie wolisz latem, bo gdzie to tak po ciemku i chłodzie…). Wyjazd jest tani, bo dotowany przez uczestników innych krajów o lepszej sytuacji ekonomicznej. Skromne warunki noclegowe i żywieniowe. Jednak nikt nie narzeka (hej, nie było przymusu!). Liczy się tylko to, że się udało! Tydzień na Węgrzech. Darmowe bilety na komunikację miejską dają nieograniczona niemal możliwość zwiedzania.

Poczucie wspólnoty buduje ducha młodych, integracja wspiera tolerancję, samodzielny wyjazd pokazuje, że warto próbować. Dalej, rok po roku następują kolejne podróże. W ten sposób nasz bohater odwiedza Wiedeń, Stuttgart i Paryż. Nadarza się też okazja letniego wyjazdu do wioski Taizé, połączonego z objazdową wycieczką przez Włochy i Francję (zorganizowaną przez miejscowego księdza).

Całkiem niezły bilans, prawda?

Światowe Dni Młodzieży (www.sdm.org.pl)

Młody człowiek z małej miejscowości z południa Polski wie już, że pieniądze (lub ich brak) nie determinują działań. Nie zamykają drzwi. Nie decydują za nas. Możliwości są – trzeba je tylko umieć dostrzegać. Podążając tym tropem udaje mu się wyjechać do… Toronto (2002r.) oraz Sydney (2008r.), gdzie dwukrotnie bierze udział w ogromnym przedsięwzięciu zapoczątkowanym przez Papieża Jana Pawła II – Światowych Dniach Młodzieży. Nie są to już podróże należące do najtańszych, jednak skorzystanie z infrastruktury ogólnoświatowej imprezy sprawia że, koszty te są i tak dużo niższe niż przy tego typu wyjeździe indywidualnym.

Bez granic.

To prawda. Chłopak, o którym mowa przez kilkanaście lat wyjeżdżał współdziałając z ruchem chrześcijańskim. Nie znaczy to jednak, że jest on fundamentalistą religijnym J Poza tym ciekawe jest to, że tego typu inicjatywy podejmują duchowni o otwartych sercach, którzy nikomu niczego nie narzucają.

Co natomiast zyskał nasz bohater? Dużo więcej niż tylko same podróże. Poznał młodych ludzi z innych krajów, przekonał się jak oni żyją i co myślą. Otworzył w ten sposób swoje horyzonty na cały świat – w czasach kiedy granice były jeszcze zamknięte. A przede wszystkim udowodnił, że można spełniać własne marzenia. Efektem tego był ciąg dalszy jego podróżniczej historii: Afryka, Stany Zjednoczone, Irlandia i Norwegia.

Bo najważniejsze jest ZACZĄĆ.

Mam więc nadzieję, że jeśli marzysz o podróżowaniu (lub czymkolwiek innym) wiesz już co masz zrobić? 😉

A Twoją inspiracją niech będzie Daniel, którego niewielką część historii właśnie przeczytałeś 😉

Artykuł powstał na podstawie rozmowy z Danielem Lisakiem – podróżnikiem, mężem, ojcem, kierownikiem Krynickiej Organizacji Turystycznej.