męski spływ Popradem

Kino z dziewczyną – fajnie! Spacer z żoną i dziećmi – ok! Obiad u rodziców – no, może być (od czasu do czasu). Spotkanie przy kawie, lunch z przyjaciółmi, wieczorna lampka wina czy piwo. Tak, tak, tak!!! Wszystko się zgadza. Wszystko potrzebne. I miłe. I budujące. Czasem relaksujące i romantyczne. W każdej z tych sytuacji jesteś (lub możesz się starać być) męskim mężczyzną. Dojrzałym. Odpowiedzialnym. Przewidującym. Elokwentnym. Przyjacielskim i szczerym.

Ale czy zawsze musi tak być? Zawsze, zawsze? Otóż nie!

Bowiem od czasu do czasu zdecydowanie możesz, powinieneś, MUSISZ wręcz, zorganizować razem z kumplami „męski wypad”. Dlaczego? Na to pytanie najlepszą odpowiedź znajdziesz, jeśli sam spróbujesz. Jeśli jednak potrzebujesz, aby cię lekko zmotywować – przeczytaj.

  1. „Męski wypad” to jedyna okazja, aby bezkarnie być złośliwym wobec kolegi 🙂 (co działa oczywiście we wszystkich kierunkach i prawdopodobnie bez wyjątku każdy uczestnik takiej wyprawy w którymś momencie padnie ofiarą życzliwego szyderstwa pozostałych)

Jak powszechnie wiadomo „nic tak nie cieszy, jak nieszczęście kolegi” 🙂 I właśnie męski wypad jest doskonalą okazją, aby wszystkie te nieszczęścia omówić… nie nie nie… zaraz, zaraz… omówić to z kobietą by trzeba było…

Z kumplami natomiast można je najnormalniej w świecie cynicznie obśmiać.

Wyszydzone problemy natomiast, już nie wydają się tak poważne i ważne…, dzięki czemu dużo łatwiej można te ciężary zostawić za sobą lub przynajmniej nabrać do nich zdrowego dystansu (z dodatkowym przekonaniem, że inni mają gorzej :))

  1. Podczas „męskiego wypadu” można więcej.

Wolno na przykład się potknąć, spaść z roweru do kałuży, poślizgnąć się i wpaść do rzeki, wypaść z kajaka lub pontonu, obłocić się; poza tym nie ma przeszkód aby: otwierając wino wepchnąć korek do butelki, chodzić w tych samych skarpetkach trzy dni (fuj), nie myć zębów (fuj fuj, ale da się).

Generalnie na „męskim wypadzie” wolno o wiele więcej niż normalnie. I co najlepsze – nie trzeba martwić się konsekwencjami. Wcale. Wolno na przykład zgubić but i nikt cię nie zapyta dlaczego jesteś bez buta. Cokolwiek zrobisz podczas „męskiego wypadu” kara może być tylko jedna à patrz pkt 1.

  1. Tworzysz emocje – kreujesz wspomnienia.

Jeżeli zaplanujecie prawdziwy „męski wypad”, taki z przygodą (nie mam na myśli maratonu po barach i poznawania przygodnych panienek) – to i emocje towarzyszące temu nie będą udawane. Będą męskie. Żywe. Bez konwenansów, sztucznych uśmiechów i fałszywych uprzejmości. Kiedy ostatni raz czułeś silne, autentyczne, czyste emocje? To one są najlepszym paliwem dla twoich relacji – tych, które masz zarówno sam ze sobą, jak i z innymi (w końcu jedne są odbiciem drugich). Niekoniecznie musi być idealne, słonecznie, miło nieskazitelnie, to przecież „męski wypad”! Może być błoto i deszcz i wszystko może pójść nie po myśli, ale jeśli sobie poradzicie – z pewnością będziecie się z tego długo, głośno (i szyderczo) śmiać 🙂 Takich przeżyć nie zastąpi wspólny lunch, karaoke, czy mecz amatorskiej piłki nożnej. Pomyśl: kiedy ostatnio czułeś się padnięty, brudny, ALE szczęśliwy?

  1. Podczas „męskiego wypadu” jesteś na zmianę małym chłopcem oraz prawdziwym zdobywcą – i to jest to!

Tak! Brudny, niegrzeczny i… szczęśliwy. Z kolegami ganiasz po lesie? Rozbijasz namiot po zmroku? Jesz spaloną na ognisku kiełbasę, albo wściekle słoną fasolkę po bretońsku? Budzisz się z butem pod głową i od razu w ubraniu gotowy do drogi? Cudownie J To znaczy, że wszystko jest jak trzeba, a ty korzystasz z chwili i nie przejmujesz się bzdurami! Mały chłopiec którego nosisz w sobie, jest w swoim żywiole i z pewnością podpowie ci, jak zrobić koledze głupi żart 🙂

I niech cię przypadkiem nic nie powstrzyma, przed wcieleniem tego pomysłu w czyn!

  1. „Męski wypad” jest bez kobiet.

Może się to Paniom nie podobać, ale tak jest. Z założenia. I zmienić się tego nie da. Wiadomo.

Dlaczego? Ponieważ żaden z wymienionych wyżej punktów nie zostałby zrealizowany jak należy, gdyby w towarzystwie znajdowały się kobiety.

Po prostu. „Męski wypad” to „MĘSKI wypad”.

Przeczytałeś? Nabrałeś ochoty? Nic prostszego – planuj wolne i… ruszaj przed siebie. „Czysta Frajda” zaprasza 🙂